sobota, 8 sierpnia 2015

GUESS WHO'S BACK!!! / 6. "Don't fuck with my love."


Uhhh... Ja wiem.. Zawaliłam.. Zawaliłam po całości i wcale mnie nie zdziwi, jeśli żadne komentarze pod tym postem się nie pojawią, w końcu nie było mnie tutaj od ponad 3 miesięcy. Szczerze powiedziawszy aż boję się zerknąć na komentarze, bo nie wiem, czy jestem gotowa na hejty, które mogę tam zastać..

Dlaczego mnie nie było?
Nie, nie zamierzam Wam teraz pisać historyjek, bajeczek, ani nie zamierzam też tłumaczyć się z tego, bo tak naprawdę nie mam żadnego wytłumaczenia. Co prawda bywały dni, tygodnie, gdy doprawdy czasu nie było, ale nie miałam aż takiego zapierdzielu, aby nie dodać chociaż tego jednego, czy nawet dwóch rozdziałów na miesiąc. Tym bardziej, że mam ich napisanych kilka z wyprzedzeniem. To była jedynie kwestia lenistwa oraz braku weny.. No dobra, jednak postaram się troszkę wytłumaczyć..
W kwietniu zepsuł mi się telefon. Teraz sobie myślicie "I co z tego?".. Otóż już wyjaśniam. Jestem osobą, która lubi mieć wszystko zaplanowane, poukładane i opracowane, że tak powiem, do perfekcji. Aby coś napisać, lubię mieć pierw pewien zarys całej sytuacji. Zanim postanowiłam napisać nowe opowiadanie, wymyśliłam do niego wiele, wiele pomysłów. Gdy już miałam ich pokaźną ilość, zaczęłam pisać i publikować rozdziały na blogu z czasem uzupełniając moją kolekcję pomysłów o nowe, świeżo wymyślone. Niestety, będąc osobą "nowoczesną", zapisywałam wszystkie te moje myśli na telefonie.. I w momencie, gdy telefon padł, wszystkie pomysły poszły się je*ać. Co w tym wszystkim "najśmieszniejsze", to to, że pomysły do starego opowiadania, rozdziały ze starego opowiadania, czy nawet jakieś moje głupie notatki, wszystko to zapisało się na karcie pamięci, a to, czego potrzebowałam najbardziej, zostało w pamięci telefonu.. Uwierzcie mi, że przez to jeszcze bardziej odechciało mi się pisać. Wiem, pewnie myślicie sobie, że powód marny.. A mi się chciało płakać. Well, płakałam. Jak Boga kocham, płakałam. Mojej siostry były chłopak powiedział, że spróbuje odzyskać dane, aczkolwiek miał on też ważniejsze sprawy na głowie niż odzyskiwanie jakichś tam głupich notatek, zatem zeszło to nieco na plan boczny. Niestety, ale również w kwietniu oni się rozstali i nie było czasu na rozmowy o tym. Telefon jest wciąż u niego, zatem postaram się z nim dziś skontaktować i zapytać, co i jak.
Jest jeden plus. Mam osobę, z którą dość często dzielę się pomysłami. Zatem po poszperaniu nieco w wiadomościach z facebook'a, udało mi się odzyskać kilka pomysłów, więc dobre i tyle. Mam nadzieję, że pozostałe również odzyskam.


A teraz już bez zbędnego przeciągania, zapraszam na rozdział. :)
______________________________________________
W niewielkich rozmiarów przedpokoju w kilka chwil wytworzył się prawdziwy tłok. Wszyscy przyjezdni chcieli jak najmilej przywitać gości. Każdy kolejno podchodził do odwiedzających, co z kolei wywołało niemały harmider. Na uboczu trzymali się Ross z Rylandem oraz Rocky'm, którzy jedynie obserwowali całe zajście i czekali z powitaniem, aż sytuacja nieco się uspokoi. Długo czekać nie musieli. Już po chwili w korytarzu zwolniło się trochę miejsca, by ci mogli wreszcie porozmawiać z Carterami.

- Rocky, widzę, że włosy coraz dłuższe - uśmiechnęła się Jennifer, przerzedzając czuprynę starszego.
- A tak wyszło - uśmiechnął się niepewnie brunet, odsuwając dyskretnie głowę od dłoni nastolatki.
- Pasuje ci. Wyglądasz bardziej.. no wiesz, rockowo - zachichotała dziewczyna, komplementując towarzysza.
- Taki był zamiar - odparł pewnie Rocky.
- Tata cię woła - powiedział Ross, zachowując pokerową twarz.
- Po co? - zapytał dziewiętnastolatek.
- A co, przeszkodziłem ci w czymś? - burknął coraz mniej przyjaznym tonem.
- Uh.. nie, no coś ty. Tylko rozmawialiśmy. Już lecę - wybronił się ciemnowłosy, a następnie bez zastanowienia udał się do ojca.
- Co to miało być? - spytała niezadowolona z przerwania rozmowy Jen.
- Niby co? - zdziwił się blondyn.
- Tata go wołał, tak? - mruknęła ironicznie dziewczyna.
- Dokładnie tak - przytaknął Ross, na co dziewczyna jedynie parsknęła. - Jeżeli mi sugerujesz, że chciałem go od ciebie odciągnąć, to wierz mi, mam ciekawsze rzeczy do roboty.. - mówił coraz bardziej poruszony chłopak.
- Na przykład? - nie dawała za wygraną.
- Uhh.. nie wiem.. sprzątnięcie kibla? - odparł, wywołując grymas na twarzy koleżanki. Niespodziewanie podeszła jej matka.
- A wy już razem - uśmiechnęła się kobieta, obejmując obydwoje nastolatków. - Nic się nie zmieniło.
- Oj zmieniło - westchnął osiemnastolatek, oswobadzając się z uścisku. - Przepraszam bardzo, ale troszkę mnie mdli, pójdę lepiej do toalety - odparł i, nie zważając na słowa troski ze strony kobiet, pobiegł na górę, a następnie wszedł do swego pokoju i opadł na łóżko.

Tymczasem wszyscy powoli zaczęli zasiadać do stołu, podczas gdy Stormie wraz ze swoją matką dostawiały ostatnie przysmaki. Lada moment kolacja była gotowa i można było brać się za najlepszą część, czyli spożywanie przygotowanych smakołyków.

- Widział ktoś może Rossa? - zapytała Stormie, rozglądając się po pomieszczeniu.
- Mówił coś, że źle się czuje i poszedł na górę - odezwała się Pani Carter. - Jen, idź zobacz, czy wszystko w porządku - zwróciła się w kierunku dziewczyny, która powolnie zaczęła odsuwać się od stołu.
- Ja pójdę - odezwał się Riker, podnosząc się z krzesła.
- Ja też mogę - odparła Jennifer.
- Jestem pewien, że o wiele bardziej ucieszy się na mój widok - uśmiechnął się niewinnie w jej stronę dorosły.
- Ale..
- Chyba nie chcesz, żeby dostał jeszcze większych mdłości - dogryzł blondyn.
- Riker! - burknęła niezadowolona Stormie.
- Przepraszam - odezwał się w jej stronę. - To tylko takie żarty między nami - uśmiechnął się do matki. - Prawda, Jen?
- Tak, pewnie - przytaknęła młodsza, po czym ponownie dosunęła się do stołu. - Leć do niego.
Dwudziestodwulatek bez dalszych dyskusji udał się na górne piętro, a następnie wszedł do łazienki, uprzednio delikatnie pukając w drzwi. Nie zastawszy tam brata, skierował się do jego pokoju, co okazało się być dobrym celem.
- Czekamy na ciebie - odezwał się Riker, do leżącego plackiem na łóżku Rossa.
- Aee ja nuygdze nue yde - wymamrotał w poduszkę.
- Aubabuuaubu - przedrzeźnił starszy. - Nie wiem, co powiedziałeś, ale ruszaj dupę, bo jedzenie stygnie - powiedział, po czym z całej siły klepnął brata w tyłek. Ten donośnie jęknął z bólu i natychmiastowo podniósł się z łoża.
- Boże, dlaczego? - jęknął Ross, pobierając dłonią bolesne miejsce.
- Nie jestem Bogiem - zaśmiał się starszy.
- Riker.. dlaczego? - poprawił się blondas.
- No bo.. dlaczego nie? - kontynuował wciąż rozbawiony dorosły.
- Powinienem ci oddać.
- Ej, gdyby nie ja, to byłaby tutaj Jen zamiast mnie. Powinieneś mi raczej dziękować. A teraz chodź na dół - odparł, kiwając głową w stronę drzwi.
- Naprawdę nie chce.. Powiedz im, że źle się czuję - powiedział prosząco Ross.
- Oj przestań, nie pokazuj jej, że cię rusza jej obecność. Jak zobaczy, że już ci nie zależy, będzie sobie pluła w twarz.. a wtedy ty powiesz "sorry, ale się spóźniłaś" - uśmiechnął się dorosły, obejmując brata jedną ręką.
- Ja po prostu nie chcę, żadnych głupich pytań o nas. Tak jak podeszła jej matka i zaraz "ojej wy jak zwykle razem bla, bla, bla"..
- A weź nawet nie zwracaj na to uwagi - powiedział, idąc z młodszym w stronę schodów. - Ludzie zawsze gadali i gadać będą, jak byś nie wiedział.
- Ta, pewnie masz rację. Dobra, idziemy, głodny jestem - wzruszył ramionami i wraz z bratem udali się do jadalni, gdzie wszyscy na nich czekali.
- Wszystko w porządku, Ross? - zapytała Stormie.
- Tak, trochę źle się poczułem, ale już mi lepiej - uśmiechnął się, zajmując miejsce przy stole. Tak jak było powiedziane, usiadł między Rikerem, a Rydel.
- To bardzo dobrze. Teraz siadaj i szamajmy, bo z głodu umieram - zaśmiał się Derek, następnie nakładając na talerz kilka przysmaków.

Wbrew wszelkim przekonaniom kolacja minęła wszystkim bardzo pozytywnie. Osiemnastolatek nie zamienił ani jednego słowa z łamaczką jego serca i ani razu z niczyich ust nie padło pytanie odnośnie ich relacji. Dziewczyna zagadywała głównie Rocky'ego, obok którego usiadła. Riker najwięcej uwagi poświęcił Caroline. Praktycznie całą ucztę przegadali ze sobą.

Po posiłku dorośli zajęli się sprzątnięciem naczyń ze stołu, młodzież natomiast udała się na górne piętro, by spędzić trochę czasu w swoim gronie.
- Więc co robimy? - zapytał Rocky, rozsiadając się w fotelu niczym król.
- Proponuję monopoly! - ucieszyła się Rydel, wyciągając pudełko z grą. - To już nasza tradycja.
- Jestem za - uśmiechnęła się Lori.
- I ja tez - przytaknęła Car.
- Będziesz ze mną w parze? - uśmiechnęła się do Rocky'ego Jennifer.
- A możee.. Co wy na to, żeby tym razem zagrać chłopacy na dziewczyny, hm? Pary męsko męskie i damsko damskie - zaproponował dziewiętnastolatek, zdobywając niemalże stuprocentowe poparcie. - Może następnym razem - uśmiechnął się do siedemnastolatki.
- Skoro tak, to może pójdziesz gdzieś jutro ze mną? Otworzyli nieopodal..
- Jen.. - zaczął brunet, kładąc dłoń na przedramieniu nastolatki. - ..w zaistniałej sytuacji nie w głowie mi wyjścia, gdy mój młodszy brat jest w rozsypce. Może.. kiedyś - wyjaśnił, po czym dołączył do sióstr i pomógł im rozkładać planszę.
- Jak się dzielimy? - zapytał Riker.
- To ja z Rossem. Rozmiażdżymy was - uśmiechnął się Rocky. - Prawda, brat?
- Tak.. pewnie - odparł bez przekonania.
- Ej, młody, troszkę więcej emocji poproszę – dziewiętnastolatek kilkukrotnie szturchnął młodszego łokciem, na co ten w dość nerwowy sposób powstał.
- Emocji? Chcesz emocji? Dobrze, dostaniesz emocje – odparł donośnie. – Nie BĘDĘ grał z wami w żadną durną grę i udawał, że wszystko jest w porządku. Nie mam na to nawet najmniejszej ochoty i przestańcie mnie do cholery na siłę do wszystkiego namawiać. Naprawdę  nie mam ochoty. Uwielbiam was wszystkich, ale na ciebie.. – wskazał na Jennifer - ..nie mogę patrzeć. Zachowujesz się, jakby nic się nie stało i od kiedy tylko tu przyszłaś bezczelnie na moich oczach podrywasz mojego brata! – unosił się wzburzony, nie mogąc dłużej opanowywać napięcia.
- Wcale go nie podrywam – odezwała się Jen, na której twarzy widniały już delikatne rumieńce.
- Robisz do niego maślane oczy. Wszystko mi jedno – machnął ręką, a następnie wyszedł z pomieszczenia, zatrzaskując za sobą drzwi, pozostawiając towarzystwo w całkowitym osłupieniu.

______________________________

Oto i on!

Raz jeszcze chciałabym Was szczerze, z całego serduszka przeprosić za moją nieobecność. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby blog wrócił do dawnego schematu. <3


A teraz kilka pytań do Was ;)
1. Czy coś będzie między Rocky'm a Jennifer?
2. Czy coś będzie między Rikerem a Caroline?
3. Co sądzicie o końcowym popisie Rossa? :P
Odpowiedzi w komentarzach. ;)



~DarkAngel <3

8 komentarzy:

  1. Cześć.

    Staram się zrozumieć, skąd wzięła się ta wielka przerwa, a mimo Twojego tłumaczenia, jakoś nie umiem tego przyjąć do wiadomości. Dałaś warunek, po czym go nie spełniłaś, bo coś (lenistwo, telefon, etc.). Czy tak trudno było dać krótką notkę z informacją o URLOPIE TYMCZASOWYM? Do tej pory broniłam zaprzyjaźnionych blogerów, gdy ni stąd ni zowąd robili podobnie, ale jestem tu czytelnikiem, nie rycerzem. Więc odrobinę będę na Ciebie obrażona.

    A teraz rozdział. Jak tak patrzę na długość, to nie jest ona jakoś specjalnie mająca sprawić, że oczy będą boleć. Wolałabym jednak mieć co czytać, zwłaszcza po takiej nieobecności.
    Brak akapitów.
    pani Carter *

    1. Podoba mi się to, jak na wyraźne aluzje Jen zareagował Rocky. Brat i jego uczucia są ważniejsze od możliwego romansu z dziewczyną, która temu bratu złamała serce. I wątpię, by coś między Jen a Rocky'm miało się w najbliższym czasie wydarzyć. On ewidentnie jasno dał jej do zrozumienia, że jej próby zwrócenia na siebie uwagi na dłużej nic nie dadzą. Bo on pozostanie lojalny.
    A ona zachowuje się trochę jak szmata.

    2. Może. Widać, że dobrze się rozumieją i lubią swoje towarzystwo. Czas pokaże.

    3. Dobrze, że wybuchnął, a nie zgodził się na odstawianie szopki "nic się nie stało". Rozumiem, święta świętami, ale należy się liczyć z uczuciami innych. Ze swoimi najbardziej. Więc cieszę się, że chłopak jasno powiedział, jak się czuję, że nie chce grać, a widok przyjaciółki z dzieciństwa, która złamała mu serce, sprawia mu ból.
    Bo bycie szczerym na dłuższą metę popłaca.

    Czekam na nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem i ja.
    Może na początek o Twojej nieobecności. Otóż ja również, podobnie jak czytelniczka wyżej, będę na Ciebie przez pewien czas troszkę obrażona za Twą długą nieobecność. Tym bardziej, że coś nam w poprzedniej notce obiecywałaś - dwa nowe rozdziały. Jednak zapomnijmy już o tym. Ja zapewne również byłabym załamana po stracie wszelkich pomysłów.

    Teraz przejdźmy do opowiadania.
    Długość rzeczywiście nie jest powalająca, ale już nie bądźmy tacy czepliwi, że jak nie było Ciebie tutaj długi czas, to teraz masz pisać nie wiadomo jak długie. Czy to nie jest w pewien sposób wymuszanie czegoś na tobie? Według mnie wystarczającą rekompensatą będzie systematyczne dodawanie rozdziałów o takiej długości, jaka tylko będzie Tobie odpowiadała.

    Rozdział jest generalnie przyjemny do czytania, ale mam nadzieję, że w następnym pojawi się trochę więcej opisów :P. Co prawda uwielbiam dialogi - to moja ulubiona część opowiadania, ale raz na jakiś czas lubię też skupić się na dokładnych opisać sytuacji, by jeszcze lepiej wczuć się w całość opowiadania.

    Riker zdobywa ode mnie nagrodę najlepszego brata roku! Uwielbiam jego rozmowy z Rossem. Są prze słodkie z nutką humoru.
    "- Jestem pewien, że o wiele bardziej ucieszy się na mój widok - uśmiechnął się niewinnie w jej stronę dorosły.
    - Ale..
    - Chyba nie chcesz, żeby dostał jeszcze większych mdłości - dogryzł blondyn." - najlepszy moment! Brawo Riker! Tak jak na początku, gdy Ross spotkał się z Jennifer uznałam, że to bardzo fajna i miła dziewczyna, tak teraz ją strasznie znielubiłam za jej zachowanie. Za to jak się klei do Rockyego.

    Przejdźmy do pytań:
    1. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie wydaje mi się, aby do czegoś między nimi doszło. Rocky w wyraźny sposób pokazuje, że nie jest zainteresowany Jennifer, zwłaszcza po tym, jak potraktowała jego brata.

    2. Ciężko stwierdzić. Z tego, co piszesz wydaje się, że może coś tam być, ale tak naprawdę nie ma żadnego wątku dotyczącego konkretnie ich, więc nie będę póki co tego oceniała :P.

    3. Zachował się bardzo dobrze. Po co ma udawać, że wszystko jest w porządku, skoro wcale tak nie jest? Dobrze im powiedział, szczególnie tej małej suczce.

    Dzisiaj dosyć krótko, ale trochę już zapomniałam, jak to jest pisać tak długie komentarze :P.
    Czekam na kolejny rozdział.

    xx

    OdpowiedzUsuń
  3. I dlatego zawsze powtarzam, że nie warto pisać na telefonie. Potem pełno jest błędów, literówek, zjedzonych wyrazów, miesza się czcionka, są przeskoki w tekście. Telefon robi psikusy; od usunięcia tekstu do zepsucia się.
    Nie, nie zawaliłaś, kochana.
    Absolutnie nie musisz się tłumaczyć. Nie rozumiem ludzi, którzy Cię hejtują. Raffy (http://simple-story-about-life.blogspot.com/) robi sobie przerwy dłuższe niż 3 miesiące. I co? I nic. Nikt się jej nie czepia. Dodaje rozdział, kiedy chce i nie tłumaczy się zbyt wylewnie. Nie przeprasza. Ty też nie przepraszaj. Nie masz za co. Ci, którzy chcą czytać to opowiadanie, będą czytać. Nie musisz się martwić brakiem czytelników. Ja zawsze tu będę. Jesteś Matką Bloggera, osobą, która wiele mnie nauczyła i bardzo zainspirowała. Widniejesz na mojej liście "Elita Bloggera", więc uszy do góry. Pisz, kiedy masz ochotę i dodawaj, kiedy masz ochotę.
    Ale nie obiecuj niczego następnym razem, bo tylko dajesz powód do czepiania się wrednym ludziom.
    Mam nadzieję, że zabijesz w sobie lenistwo i wrócisz na bloggera.
    A teraz po prostu o tym zapomnijmy.

    Hejka, Dark!
    Gdzie zakładka z bohaterami, ja się pytam? Normalnie nie wiem, ale moja wyobraźnia odzwyczaiła się od pokazywania mi twarzy. Widzę postać, ale ona nie ma twarzy. Trochę jak w jakimś horrorze! Dodaj gifki i podpisz bohaterów. C:

    1. Hmmm... W mojej wyobraźni Rocky jest lojalny wobec rodzeństwa i nie byłby w stanie odbić bratu dziewczyny. Myślę, że może ze strony Jen coś będzie, ale Rocky i tak pozostanie na to obojętny.

    Rik, mężu, niech cię przytulę. Ta rozmowa z Rossem. <3 Cudowny z niego brat.

    2. Musiałabyś coś więcej o nich napisać, bo jak na razie ciężko stwierdzić. Fajnie by było, gdyby sobie kogoś znalazł. :)

    3. Bardzo dobrze, Ross! Tak trzymaj. Zgadzam się z nim w 100%. Jen zasłużyła sobie na jeszcze coś gorszego. Gupia łamaczka serc uroczych blondynków. Zachowywała się naprawdę okropnie, jakby wstydu nie miała.

    Dużo dialogów w tym rozdziale, ale w sumie mi nie przeszkadzają. Wolę dialogi niż dłuuuuugie opisy oczywistych rzeczy. Bo niektórzy tak piszą. Opisują dosłownie wszystko. Wszystko! Nie możesz niczego sobie wyobrazić. Podają wszystko na tacy. Nie lubię tego.

    Czekam, co będzie dalej.
    xoxo
    ~Liv~

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. wydaje mi sie ze do niczego nie dojdzie rocky jest zbyt wierny bratu
    2. chyba beda razem trzymam za nich kciuki. rikerowi ktos sie przyda
    3. dobrze im powiedzial. lubie takiego wybuchowego rossa

    rozdzial jak zawsze super ale moglby byc dluzszy. niewazne ze nie bylo cie tak dlugo kazdemu nalezy sie przerwa. najwazniejsze ze juz wrocilas

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem jak zacząć... To, co stało się w ciągu tych 3 miesięcy jest krótko mówiąc wow. Nie, nie mówię w tej chwili o twojej przerwie, mówię o sobie. Wiem, że na prawdę nikogo to nie obchodzi, ale ja już tak mam - muszę. "Kiedyś" można było mnie znać jako 'Pesymistka'. Teraz nie będę anonimem. Nie rozumiem nawet tego nicku, w obecnej chwili bym się z nim nie zgodziła. Ale już nie mówiąc nawet o tym... Wystarczyło kilku ludzi, a dokładniej, jedna osoba. Jedna osoba zmieniła mój pogląd na świat całkowicie. Nie będę pisać kto to, dlaczego, a czemu itd. bo to zanudziło by innych jeszcze bardziej. Chodzi mi głównie o to, że teraz jestem kimś innym i moje komentarze będą również inne... ;)

    1. Na razie sądzę, że między Rocky'm i Jen nic nie będzie. Lynch jednak rozumie sytuację w jakiej jest jego brat, to też odrzuca jej flirty. Z tego powodu nawet się cieszę bo jest to miłe. :)
    2. Może, ale żeby się dowiedzieć trzeba jeszcze poczekać. Lubią ze sobą rozmawiać i w ogóle, ale wszystko się może zdarzyć.
    3. I dobrze! Bardzo dobrze, że Ross trochę sobie ulżył! Skoro nie miał zamiaru z nimi grać, to po co miał kłamać? Jeniffer zachowała się wstrętnie w stosunku do niego więc ona sobie zasłużyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, jak ja bym mogła zapomnieć... Brak roździałów ci wybaczam, ale na przyszłość informuj o czymś takim. ;)

      Usuń
  6. Nie przejmuj się każdy z nas czasem cierpi na lenia. Ciesze się że wróciłaś. A rozdziału bomba .
    1. Rocky jest dobrym bratem i myślę że między nim a Jen nic nie będzie
    2. Co do Rikera i Caroline sądzę że fajnie by było aby byli razem
    3. A ten popis Rossa . Cóż wcale mu się nie dziwię. Ulżył sobie chłopak. Ma rację. Ta Jen jest bezczelna żeby tak od razu Rokiego podrywać . Nie lubię jej. Biedaczek .
    Super rozdział. Czekam na next. Mam nadzieje ze już nas nie zawiedziesz .

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie martw się leniem ;) Ja dopiero teraz czytam xD Z bardzo podobnego powodu :P
    Rozdział był naprawdę świetny. Riker- bóg xD
    Hmm... Pasuje :P
    1. Rocky z pewnością nie będzie na tyle głupi. Poza tym, on wydaje się być dobrym starszym bratem. Dlatego, nie. Nie będzie. A Jen niech cierpi :3
    2. Myślę, że tak. Przeciwwaga do naszego wspaniałego trójkąta miłosnego :)
    3. Popis Rossa był jak najbardziej ludzki. On pokazał co czuje, a Jen może w końcu się ogarnie. Bo podrywać na oczach Rossa ~który był jej przyjacielem i o którym wiedziała, że jest w niej zakochany~ Rocky'ego? To już naprawdę trzeba być złym do szpiku kości.
    Pozdrawiam :*
    Lexy-chan!

    OdpowiedzUsuń